20 godzin w powietrzu, uśmiechanie się do pasażerów. Wszystko wyćwiczone do perfekcji. Zuzanna przycisnęła dłoń do ust, tłumiąc szloch. Nie do niego, po prostu głośno, do nikogo.

Ta kwota: 120 000 zł. W jego świecie to był koszt kolacji dla ważnego klienta. Po kilku minutach wrócił do kuchni. 120 000.
Zadzwoniła do mamy. Mama napisała do Piotra krótko, ale stanowczo. Wszystko, co znalazła, to same sukcesy. Lot powrotny do Warszawy był inny.
Musiała mu opowiedzieć o sobie, o Krakowie, o tym wszystkim, i to tak, żeby poczuł, że ta historia była warta 120 000 zł. Drzwi do apartamentu były otwarte. Zuzanna weszła do środka. „120 000 zł to dużo pieniędzy dla ciebie, ale dla mnie to koszt przelotu prywatnym odrzutowcem.
To jest zaliczka, 100 000 zł. Zadzwonisz do mnie za tydzień”. Zuzanna wsiadła do samochodu. Nie do Piotra, ale dla Antoniego.
„Do usłyszenia”. Zuzanna położyła na blacie 100 000 zł. Uprzejmość skalibrowana do kwoty. 120 000 zł zmieniło ją z dłużnika w klienta premium w ciągu tygodnia, bez zmiany jej rzeczywistej pozycji społecznej.
„Czy ty wiesz, ile rzeczy mogłabym zrobić za 120 000? ”. Prawdopodobnie same kłamstwa. Loty do Warszawy załatwione.
„Do zobaczenia w moim świecie, Zuzanno”. Jadę do Warszawy na dwa dni. Była gotowa, by wejść do jaskini lwa. Była gotowa, by zacząć udawać i wiedziała, że jej nowa podwójna rola będzie wymagała od niej więcej niż 20 godzin lotu.
Wprowadził ją do salonu. „Nie chcę czekać do jutra”. Zuzanna usiadła, wyjęła z torebki mały notes i długopis, chociaż większość notatek miała w głowie. Stałe 10 000 zł.
10 000 co miesiąc. Kiedy weszła do pokoju hotelowego, natychmiast zadzwoniła do Piotra. Następnego dnia wróciła do Krakowa, znowu do Nowej Huty. Piotr otworzył teczkę i zobaczył 100 000 zł.
„Właśnie straciłem 20 milionów euro na złej inwestycji”. Twoja historia jest więcej warta niż 20 milionów euro. Zuzanna była w drodze do Londynu. Godność pana Antoniego jest dla niego ważniejsza niż 100 000 zł.
Powrót do Krakowa był ciężki. Piotr podszedł do niej. „Znalazłem twój notes w telefonie. Mamy do zrobienia biznes.
Fabryka opony, 20 hektarów. Jeśli potraktuję ich jak bank ciebie, będę miał protesty, media, problemy i stracę więcej niż 120 000. Jutro jedziemy do Krakowa”. Weszli do jednego z warsztatów.
„Wracaj do Krakowa, Zuzanno”. Zuzanna wróciła do Krakowa.