Osiem lat niesłusznie spędził w więzieniu, a teraz, gdy wyszedł na wolność, odkrył coś, co złamało mu serce — jego dzieci zostały porzucone dwa lata temu i żyją same w rozpadającym się domu. „Do tej pory udawało nam się przetrwać samym” — krzyknął Aleksander, zanim wbiegł do środka. Kiedy padało, woda wlewała się do ich pokoju. Magdalena podeszła do niego powoli i dotknęła jego ręki.

Dzieci głodowały, a on nie miał nic do jedzenia. „Pójdę do sklepiku u pani Zofii kupić parę rzeczy” — powiedział, choć wiedział, że to oznaka rozpaczy. Osiem lat w więzieniu, a jego dzieci spędziły dwa lata zupełnie same. Nigdy nie pomyślał, co musiały przejść.
„Nie mów tak do taty” — usłyszał, jak jego dziecko broni go przed kimś. Ktoś podłożył skradzione rzeczy do jego samochodu i zgłosił go na policję. „Wrócić do was” — wyszeptał. Kobieta podeszła do tarasu i zapytała: „Był pan w więzieniu do dzisiaj?
”
„Tato, nie chcę iść do domu dziecka” — powiedziała Magdalena. Teraz widział, do czego to doprowadziło. Nie miał pieniędzy, nie miał pracy, a groziło mu, że straci dzieci przez system. „Może dojdziemy do jakiegoś porozumienia?
” — zapytała. Poszedł do sklepu żelaznego, kupił materiały, wynajął elektryka i hydraulika. Aleksander podszedł do Mikołaja z łzami w oczach. „Jest nie do poznania” — powiedziała Beata.
Dzieci czekały z niepokojem, aż wróci. Pracownica socjalna była pod wrażeniem zmian. „Wydaliście mi siłę do walki” — powiedział do najstarszego chłopca. Następnego ranka ktoś zapukał do drzwi.
Aleksander odwrócił się i wrócił do domu. Patrycja weszła i była pod wrażeniem. „A ci mężczyźni, których przyprowadzałaś do domu? ” — zapytał Mikołaj, gdy matka wróciła do nałogu.
„Mikołaj, nie wrócę do nałogu” — obiecała. Dzieci modliły się, żeby dotrzymała słowa. Mijały lata. Aleksander studiował inżynierię, Kamil dorósł.
„Tato, dużo myślałem o wczorajszym dniu i doszedłem do wniosku” — powiedział syn. „Mamą, która nam śpiewała do snu” — dodał z tęsknotą. Pomagali sobie nawzajem, żeby nie wracać do przeszłości. A gdy Patrycja znów upadła, Mikołaj musiał wrócić do domu i powiedzieć dzieciom, że ich matka wróciła do nałogu.
„A jeśli znowu wrócisz do nałogu? ” — zapytała Magdalena. Ale tym razem Patrycja poszła do kliniki. Wizyty wróciły — najpierw raz w miesiącu, potem co tydzień.
„Będą takie same, skarbie, raz w tygodniu, w każdą niedzielę” — obiecał Mikołaj. „Jeśli ona wróci do nałogu, możesz do mnie zadzwonić” — powiedziała Beata. Dzieci w końcu zrozumiały, kim naprawdę jest ich ojciec. „Uczucie przynależności do kogoś od urodzenia” — powiedział Kamil.
„Dzieci musiały same zrozumieć, kim naprawdę jesteś” — dodał. A potem podszedł do ojca i objął go mocno.