9:35. Jeszcze dwadzieścia minut do rozpoczęcia spotkania, a ja odwołałem wszystko. Wbiegłem do windy i wcisnąłem parter z taką siłą, jakby przycisk miał wskazać mi drogę do innego świata. Wyszedłem na ulicę i zamiast wsiąść do samochodu z kierowcą, zacząłem chodzić od klatki do klatki, pytając ludzi, czy znają Karolinę.

Na środku kuchni siedziała Lena, tuląc głowę do kolan. Mateusz pobiegł do wskazanego pomieszczenia. Wrócił do Leny, która siedziała teraz skulona na kanapie. Ratownicy weszli do mieszkania i zaczęli działać sprawnie, profesjonalnie.
Zabieramy ją do szpitala. W drodze do szpitala Lena siedziała w objęciach ojca, wtulona w jego klatkę piersiową. Gdy dotarli do izby przyjęć, ratownicy przejęli Karolinę, wnosząc ją na noszach do środka. Jedynie wpatrywała się w drzwi prowadzące do sali zabiegowej.
Po godzinie podeszła do nich pielęgniarka i poprosiła Mateusza na rozmowę. Po kilku godzinach pozwolono mu wejść do sali, gdzie leżała Karolina. Lena podbiegła do łóżka i chwyciła matkę za rękę. Muszę wrócić z Leną do domu.
Położył Lenę do łóżka i przykrył ją kocem. Teraz czas, by zmierzyć się z tym do końca. Wstał, przeciągnął się cicho i podszedł do pokoju Leny. Dziewczynka spała spokojnie, z jedną ręką na poduszce i drugą przytuloną do pluszowego króliczka.
Mateusz postanowił wrócić do mieszkania po podstawowe rzeczy. Jego wspólnik Tomasz również próbował się do niego dodzwonić. Po wejściu do apartamentowca przywitał go znajomy portier, uśmiechając się uprzejmie. Spakował kilka rzeczy do torby, ubrania na zmianę, przybory toaletowe, tablet z dokumentami firmowymi, ale myśli miał już gdzie indziej.
Mateusz, gdzie ty do cholery jesteś? Miasto zaczęło się budzić do życia. Ludzie spieszyli się do pracy, dzieci do szkół. Gdy wszedł do mieszkania, Lena była już na nogach.
Gdy Lena wróciła do rysowania, on zaczął sprzątać mieszkanie. Poszedł do sklepu, kupił jedzenie, środki czystości, podstawowe leki. Wróciłem do waszego mieszkania. Kiedy Lena wstała, przeciągnęła się i podeszła do niego z zaspanym uśmiechem.
Każde jej słowo docierało do niego jak echo minionych lat. Usiadła na łóżku, uśmiechnęła się do córki, a potem spojrzała na Mateusza. Po powrocie do mieszkania Mateusz postanowił zająć się tym, co najpilniejsze. Robił zakupy, gotował, odprowadzał Lenę do przedszkola.
Minęło kilka dni od momentu, gdy Karolina wróciła do mieszkania. Uśmiechała się do Leny, lecz unikała jego wzroku. Nie powiedziała, że cieszy się z powrotu do domu. Odłożyła kubek do zlewu, spojrzała na niego przez ramię.
Mateusz odprowadzał Lenę do przedszkola, odbierał ją, przygotowywał posiłki. Dziewczynka podbiegła do niego i przytuliła się bez słowa. Długo się wahałam, czy wracać do tego mieszkania. Następnego dnia Mateusz zapytał, czy może zabrać Lenę do kina.
Będę – powiedział cicho do telefonu. Tego dnia Lena pojechała do przedszkola z matką. Po południu wrócił do mieszkania na Pradze. Próbował nadrobić zaległości, ale myśli wracały do córki, do tego, co stracił, i tego, co może jeszcze ocalić.
Ale jeśli wrócisz do tamtego świata na stałe, Lena to poczuje i ja też. I zanim ja zdecyduję, czy mogę cię jeszcze wpuścić bliżej niż do kuchni. Wstał i podszedł do okna. Odwrócił się i wrócił do stołu.
Wsiadł do tramwaju zamiast taksówki. Nie jak na przeszkody do ominięcia, ale jak na świadków jego drogi. Wszyscy ubrani elegancko, gotowi do rozmów z kalkulacją i strategią. Wrócił do mieszkania wcześniej niż zwykle.
Karolina początkowo podchodziła do tej zmiany z dystansem. Zamiast tego wciągnęła go do przygotowań. To nie był powrót do dawnej relacji. Po przedstawieniu dzieci podbiegły do rodziców.
Lena przybiegła do Mateusza i Karoliny. Jednocześnie przytuliła się do nich, obejmując ramionami oboje.